Translate

sobota, 29 czerwca 2013

"Biegnąca z wilkami"...

Dzisiaj udało mi się przeczytać kolejne rozdziały...wreszcie coś 
dociera...Jest bardzo dobra, wiele wyjaśnia.


Ostatnio jestem w podłym nastroju...

piątek, 28 czerwca 2013

W kółeczku...piątek.

No i weekend...super! Poranek był rześki, zalany mleczną mgłą nad łąkami. Przypominał sierpniowy, miałam wrażenie, że coś 
przegapiłam i lęk... Że to już to! Dzionek jednak piękny, słoneczny i spokojny.
 Dorcia była dzisiaj u swojego ukochanego. Zawsze radośnie i serdecznie merda na jego widok. I dla niego jest w stanie znieść każdy ból. To jest miłość odwzajemniona. Nie potrafię tego 
rozumem ogarnąć, ale iskrzy, za każdym razem, to widać :).
Po południu miło...długa pogawędka (przerywana salwami śmiechu),
z moim "Dzieciem" Pierworodnym....niestety wirtualna. Dobre i to.
Dziecię wnosi, do mojego smutnego życia, mnóstwo radości
i świeżości. Napełnia usychające serce optymizmem. To jest Cudowne Dziecko! Wiem to od dawna. Czasami temperowałam, 
czasami ostro, ale to z obawy i lęku. Dla dobra. Teraz wiem, że nie trzeba było...teraz ! Wtedy myślałam inaczej. Kocham i tęsknię.

Jutro dobry dzień, pracowity. Lubię takie. Zbieram myśli potargane w jeden punkt i zasuwam. Jutro, my favorite day, dzień koszenia trawy :).Już czuję ten zapach...

A Ty, moje Dziecię Drugorodne...kochane tak samo! Gdzie jesteś i co chcesz światu udowodnić? Ty też jesteś Dzieckiem Cudownym, 
tylko jeszcze tego nie wiesz! Ale ja wiem. Kocham i tęsknię...
                                                                                                             




czwartek, 27 czerwca 2013

Biczowanie...

My niegodni Ciebie
By z Tobą być w niebie
My, chciwością skalani
Mamoną opętani...

My próżni, wzgardliwi
My, niemiłościwi ,
Długim ostrzem tniemy...
A do Ciebie chcemy

My, nienażarci
Tłustym dupskiem rozparci
Pijani, bełkocemy...
A do Ciebie chcemy

My, fałszem oblepieni,
W intrygę uzbrojeni
My, gniewem chłoszczemy
A do Ciebie chcemy

My, cudzołożnicy
My "koksochemicy"...
My niegodni Ciebie 
By z Tobą być w niebie

                                                 Mama Maminka


środa, 26 czerwca 2013

Dżemik i Soczek w jednym stali domku...


Poziomka truskawka-roślina mieszaniec dwóch gatunków poziomki
z rodziny różowatych(cokolwiek to znaczy). Mieszaniec ten został uzyskany w Europie przez skrzyżowanie pochodzącej ze wschodniej Ameryki Północnej poziomki wirginijskiej z chilijską.
Skrzyżowania dokonano w 1712 roku. Zawiera cenne substancje:
antocyjany(pełnią w organizmie funkcje ochronne), wit.C, fosfor,
żelazo, bromelina(mieszanina enzymów ułatwiających trawienie białek).                                                            (wikipedia)

 Kolejny dzień  zamykania lata w słoiczki.W razie klęski głodu, na ząb jest już co położyć.... :)



Miłego wieczoru...i bierzta się ludziska do roboty :)

Ps. To już ostatnia truskawkowa relacja, obiecuję...


wtorek, 25 czerwca 2013

Jak mus to mus...

 Lenistwo leniwca rządzi ostatnio moim marnym życiem. Nie chciało mi się bardzo, ale zrobiłam...było w planie. W trakcie nawet się rozkręciłam. To zaledwie kilka słoiczków, ale będą następne. Na początek truskawkowy mus. Fajny przepis, prosty i szybki w realizacji, a znaleziony na"Smaker.pl".



czwartek, 20 czerwca 2013

Upalnie?....no może ociupinkę :)



Jaśminów cudownych, łobuzersko wdzierających się w nozdrza
nastał czas. Rozpaczliwie biegną do każdej czynnej komórki,
do każdego naczynia, w którym płynie żywa materia. Czystym, świeżym,  jednocześnie mocnym zapachem odurzają, przywołując wspomnienia. Jakby chciały pozostać na zawsze, 
uciec z pełną świadomością, od krótkiej chwili podarowanej  przez naturę, gdzie nie ma przeszłości ani przyszłości.Jest tylko tu i teraz...

środa, 19 czerwca 2013

Zmęczenie...

Dzisiaj trochę pomarudzę. Może nie powinnam, bo jednak fajnie jest przebywać z ludźmi, od których bije radość i optymizm. Sama takich lubię.Ale dobrze wiemy,że tylko "chwilami życie bywa
znośne". Otępienny stan umysłu trwa. Zabetonowany. Potrzeba chyba młota pneumatycznego, żeby ten stan rozbić, rozkruszyć. Maruda pochłonięty pracą w ogrodzie, wiedzie proste a jakże szczęśliwe życie. Docina, przycina, szlifuje i niczym się nie przejmuje :) Pomocy, oprócz dużej ilości płynów chłodzących,nie chce. Taki Zoś Samoś. Ale to dobrze, i dla niego i dla mnie. Zmęczona jestem niemiłosiernie.Urlopu pragnę jak kania dżdżu, ale już niedługo, mam nadzieję. W pracy się zadziało, oj zadziało, a najtrafniej  sytuację zobrazuje wiersz Ignacego Krasickiego pt.
                           "Pan i pies"

     Pies szczekał na złodzieja,całą noc się trudził;
     Obili go nazajutrz,że pana obudził.
     Spał smacznie drugiej nocy,złodzieja nie czekał;
     Ten dom okradł; psa obili za to,że nie szczekał.

Ostatnio znalazłam w jakiejś mądrej gazecie o zdrowiu przepis na sok,który powinno się pić w okresie wzmożonego wysiłku umysłowego i stresu. W skład soku wchodzą:
-jabłko
-banan
-ananas
-truskawki
Wszystkie składniki dokładnie umyć i zmiksować przy pomocy blendera.Gramatury nie podano,więc chyba dowolna. Smacznego :)

 wczorajsze niebo po zachodzie słońca...

Miłego i spokojnego wieczoru :))



niedziela, 16 czerwca 2013

.......

"Jest taka chwila, w której, zdani sami na siebie, ludzie przestają żyć, a starają się zaledwie przeżyć."

                                                      Stephen King 



czwartek, 13 czerwca 2013

Chłop zachorował a Baba umarła

Niespodziewanie chłop zachorował...
Nie skarżył się wcześniej, ból w sobie chował
Baba przejęta, zatroskana cała
Wiezie do szpitala, prawie obłąkana

Działa zadaniowo, pomocy szuka
Od drzwi do drzwi, gdzie może puka
Jest nieugięta, jak ta nawiedzona
Wreszcie po tygodniach diagnoza postawiona

O sobie baba nie myśli wcale
Tu gniecie, tam strzyka, nieraz boli trwale
Objawy ignoruje, wszystkie maskuje
I tylko uśmiech w sobie akceptuje

Chłop po chorobie słaby acz radosny
Wszedł teraz w okres prawie bezbolesny
Dużo wypoczywa, leki przyjmuje
I tak na prawdę nic go nie zajmuje

Babę coś ugniata, coraz bardziej boli
A baba głupia dalej swawoli
Krząta się, sprząta, zakupy dźwiga
Jest nie do zdarcia, toż to superliga

Chłop zachorował, ale wyzdrowiał
Na domiar gnuśnością babę częstował
Tak zakręcona, do końca dotarła
I którejś niedzieli zwyczajnie umarła

Morał z tej powiastki płynie oto taki,
Że niektóre baby to zwykłe głuptaki.


                                                                  Mama Maminka

środa, 12 czerwca 2013

Trwanie


    Drzwi świata bezmiarem stoją
    Ale ciężkie, mozolne, okute zbroją
    Puk, puk...niby otwarte
    Smak życia, istnienie, z marzeń odarte.


                                                           Mama Maminka



Poro kwiecista...