Ośnieżone korony drzew nucą łagodnym głosem
Poranny świt pełza po zasypanych gałęziach
Śnieg skrzypi pod nogami, łamiąc kryształki lodu
I wypełniając puste przestrzenie po brzegi
Cisza, jak w baśniowej tajemniczej krainie
I cisza w mojej rozproszonej głowie
Drzewa filtrują na wskroś niespokojną duszę
Sprzyjają mimowolnej uwadze, która pozwala odpocząć
Majestat lasu głosi codzienne kazanie
Opowiada spokojnie - bez narzekania, bez moralizowania
Nie użala się i nie używa pustych frazesów
Buduje most między naturą, a sercem człowieka
Każda ścieżka jest jak dzieło wrażliwego artysty
Malarza, który dostrzega mikroskopijne szczegóły
Drzewa pozornie martwe, stoją niczym okazałe rzeźby
A ukryci strażnicy lasu pozostawiają swoje subtelne ślady
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz